Balans cenowy a uzależnienie do raklowania.

o_nas_x.jpgRakiel, rakla – jak to woli, nazwa jak nazwa ale ileż kryje się pod nią poezji ;-) Oklejanie to też sztuka, to takie nasze o tym mniemanie i tak już niech pozostanie. Rymy składają się jak dobrze spasowane wydruki na samochodzie. Hm…, fach, sztuka, umiejętność, zwykła praca, codzienność… Terminy przenikają się a my egoistycznie brniemy w potrzeby Klienta zaspakajając swoją własną – żądzę oklejania. Dopuszczamy kolejny rabat balansując na granicy opłacalności tylko po to, aby wyraklować go do cna i „odkleić od szarości”. I tak od wielu lat, skazani na uzależnienie do raklowania…

No dobra, ale to wciąż drogo!

Bus (całkowicie Odklejony od Szarości): 20 metrów kwadratowych.
Czas ekspozycji reklamy: 8 lat.
Rok: 12 miesięcy.
Miasto Warszawa: 2,5 mln mieszkańców wraz z piękna okolicą tj. 3.300 osób na 1 km kwadratowy.
Koszt oklejenia: 3000 zł po rabacie.
Koszt powierzchni reklamowej: 0 zł.
A teraz mnożymy, dzielimy, dodajemy... .
Miesięczny koszt oddziaływania na zacną ilość potencjalnych klientów: 31, 25 zł.
Odklejenie od szarości: bezcenne.

Tylko oklejcie to dobrze!

Dobrze!

Folia spożywcza, czyli jak dobrze zabezpieczyć grafikę.

Można to ubrać w jedno zdanie: Grafikę należy odpowiednio zabezpieczyć korzystając z usług profesjonalnej firmy zajmującej się oklejaniem pojazdów.
Wskazane jest więc, oddanie sprawy w ręce Rakloholików... Oprócz uzależnienia od raklowania,  żądzi nimi jeszcze kilka innych przyzwyczajeń. Na przykład przyzwyczajenie do korzystania z markowych folii i to zazwyczaj tych najlepszych na rynku, lub też korzystanie z dedykowanych laminatów, obowiązkowo zabezpieczających grafikę na dłuższy okres jej ekspozycji. Używanie profesjonalnych narzędzi i preparatów to już raczej nie nałóg, a bardziej taki tik nie do opanowania ;-)

A co z temperaturą?

Mamy kozę i grzejemy.

Długo mam czekać?

Trochę. Ciut na projekt. Ciut na wydruki – muszą doooooobrze wyschnąć. No i klejenie. Jak przystało na porządnych Rakloholików cały samochód kleimy cały dzień i zazwyczaj dobijamy „klinem” na drugi.

powrot4.png